Kim są ci usuwający się w cień, tajemniczy tropiciele śladów, uczestnicy misji specjalnych poszukiwania zaginionych maszynopisów i odszyfrowania hieroglifów Wielkiego Pisarza? Kim oni są, edytorzy, jeśli nie komandosami literatury?
Edytor powinien być zawsze w cieniu – z nieco zamazaną twarzą, jak komandos; praca edytora nie powinna przygniatać swoim ciężarem twórczości autora – bo to autor jest tu ważniejszy, nie opracowanie czy komentarz.
Edytor nie pracuje „od-do” – on jest nastawiony na wykonanie danej misji: wydanie danego dzieła. Ale misja edytorska nie kończy się wraz z publikacją: edytor uczy się na błędach (zarówno cudzych, jak i własnych), aby później tych błędów nie popełnić.
Edytor powinien przyzwyczaić się do myśli, że nie ma zadań konwencjonalnych: czasem pomoże mu książka telefoniczna z roku 1955, innym razem nekrologi; a jak miała na nazwisko trzecia żona pierwszego męża, czy w rękopisie nie ma błędu?…
O najbardziej udanych misjach czasem się nie słyszy; głośne bywają niepowodzenia.
Warto być edytorem. O tym – i o książkach – chcę tu pisać.
dr Łukasz Garbal
[Commonplace book, fot. Beinecke Flickr Laboratory]
Witamy pierwszego autora bloga na stronie ML! Bardzo się cieszę i czekam niecierpliwie na kolejne wpisy.
Gratuluję pomysłu. Edytorstwo i tekstologia to dyscypliny, których rozwój może przyczynić się do uratowania pogrążającej się w kryzysie kultury słowa. Oby! Na pewno trzeba o tych sprawach rozmawiać w środowisku akademickim.
Pamiętacie redaktora.blog.pl? To była naprawdę dobra strona. Portal kryminalny miał kiedyś pomysł na nagrodę za najgorszy szwambuł. Też śmieszny. Ten blog to też dobry pomysł. Powodzenia!